Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

czwartek, 21 stycznia 2010

Wyprawa "Bushcraft-Fishing"

Jesień to dobry okres na połów okoni. Razem z moim dobrym przyjacielem,wybraliśmy się na trzy dni w teren. Naszym celem był Kanał Świniec i połów okoni na boczny trok.
Jako,że o tej porze roku,ryby te biorą ochoczo,nasze wyniki były naprawdę imponujące. Nie dla każdego jednak,gro wędkarzy narzekało i biadoliło-my ciągnęliśmy rybę za rybą. Piękne garbuski,czasem przekraczały 25 cm. Przez kilka lat „dłubania”,wypracowałem sobie na tym akwenie,odpowiednią technikę i znajomość łowiska. To ma ogromne znaczenie,nie tylko kolor gumy i jej cena:) Ryby to nie maszyny...
Po południu,nadszedł czas na rozpalenie ogniska i wzmocnienia nadwątlonych sił. Podzieliliśmy obozowe obowiązki,gromadzenie zapasu drewna,rozłożenie schronień,gotowanie posiłków itd... Muszę się przyznać,że „dzikie gotowanie”,to akurat jedna z moich ulubionych część każdej wyprawy. Do menażki powędrował ryż,przyprawy,sos oraz gotowane mięsko okoni. Palce lizać! Do tego herbatka z sosnowych igieł i dziurawca. Wieczorem,reszta ryb trafia na kije i przy rozmowach ogniskowych,delektujemy się jesiennym spokojem. Ćwiczymy rozpalanie ognia za pomocą kawałka stali węglowej i krzemienia,dobieramy hubki i analizujemy błędy i powodzenia przy tej technice. Następnie,ćwiczymy rozpalanie ognia w „mokry dzień”. Struganie „pierzastych patyczków” idzie całkiem sprawnie. Satysfakcja ogromna!
Następnego dnia,znowu stajemy z wędkami nad wodą. I tym razem pasiaste okonie,nie zawodzą nas. Rzut,podciągnięcie,następnie „granie” przynętą,zatrzymanie i bum! Siedzi! Wędzisko wygięte,przyjemny,pulsujący ciężar i piękny garbus,ląduje na trawie. Łowimy kilka sztuk na własny użytek,reszta wraca do wody. Wędkarze patrzą na nas zdziwionym wzrokiem(ach ta nasza mentalność). O trzynastej,zbieramy się i przenosimy w puszczę.
Niedaleko leśnego stawu,rozbijamy się na obóz. Ryby smakują wybornie. Atmosfera starego,jesiennego lasu wprawia nas w zadumę. Poobiednie leniuchowanie przy ognisku udziela się nawet stukającemu na pobliskiej sośnie dzięciołowi. Zamiera w bezruchu,jak by spał...
Testujemy kilka patentów,rozmowy toczą się do późnej nocy. W końcu,to miała być luźna wyprawa,ciągle w kontakcie z przyrodą i z błogim odpoczynkiem,tak sobie życzył Adam-do zobaczenia brachu...

Brak komentarzy: