Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.com

środa, 3 lutego 2010

Majowe jazie

Mimo iż mróz i śnieg za oknem,przypomniały mi się wiosenne,ciepłe dni:) Echh maj...
Pierwsze 2 tygodnie maja to doskonały czas na łowienie jazi w rzekach. Ze spiningiem w ręku,przemierzam wtedy ich brzegi.Ostrożnie,bez pośpiechu,wręcz zakradam się pod brzeg.W końcu jaź to płochliwa ryba...
Łowię przeważnie na niewielkie woblerki,obrotówki-rzadziej na sylikon... Najbardziej lubię jednak łowić woblerkami,schodząc z nurtem rzeki w dół.Zatrzymuje się kilka metrów przed upatrzonym,ciekawym miejscem i spuszczam woblera z prądem wody w miejscówkę.Zamykam kabłąk kołowrotka-prąd wody napina żyłkę,przynęta zaczyna pracować.Czuję wyraźnie na wędce jej drganie,przyjemne uczucie.
Nagle wyczuwam wyraźne uderzenie,puknięcie-to nie gałąź ani inna wodna zawada.Za dużo w tym energii:)Przytrzymuję przynętę przez sekundę,dwie,trzy...Wiem,że jaź płynie za nią i się przygląda- oo, znowu skubnął.Nie zacinam,w zasadzie to nigdy nie zacinam jaziowych brań.
W tym momencie wykonuję miarowy obrót korbką,drugi jeszcze szybszy.Ryba "sądzi",że ofiara ucieka,nabiera pewności.Znowu zatrzymuję woblerka i buum!Uderzenie pewne,mocne-wabik w pysku.Przy zrywie ryba sama w zasadzie się zacina.
Przyjemny ciężar na wędce,wir i młyn w wodzie-pięknie walczy jak na jazia.Nie jest to okaz nad okazami ale maluch też żaden.Zmęczony ląduje na trawie.


Najlepsze jest to,że w ciągu jednego majowego dnia,mam takich brań kilkanaście.Można się naprawdę nałowić "do bólu":)Wyjętych ryb kilka,bo nie każde branie kończy się holem,ale nie wyjęte ryby są tu najważniejsze.Z resztą i tak większość trafia z powrotem do wody.


Tak naprawdę liczy się atmosfera pięknego majowego weekendu nad bystrą rzeczką.Po długim zimowym letargu,takie chwile smakują wyjątkowo-jest po prostu idealnie:) Pachną łąki,woda,przed chwilą rozdeptany tatarak uwalnia swą ostrą woń.W powietrzu unosi się zapach rozgrzanego słońcem olsu,kwitnących drzew i krzewów.Ptaki przejęte rolą,śpiewają jak szalone. Kładąc się spać-ich śpiew huczy jeszcze długo w głowie.
Na drugi dzień powtórka:))




Zdybi

Brak komentarzy: