Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.com

poniedziałek, 29 marca 2010

Ręczny świder

Jako,że wiosna nareszcie się ujawniła,poszedłem do lasu,potrenować techniki ogniowe i spróbować tegorocznego soku z brzozy:)
Moim zamiarem,było uzyskanie żaru przy użyciu ręcznego świdra.Chciałem go jednak wykonać tylko przy pomocy znalezionych w lesie surowców- czyli drewna i kamieni.Bez użycia noża...
W nocy mocno padało,więc obawiałem się o znalezienie odpowiednio suchego drewna do tej techniki.Był to las liściasty,mieszany,momentami podmokły.
Świder wykonałem z suchego,obumarłego pręta leszczyny.Kora bardzo łatwo z niego schodzi i po oszlifowaniu o większy kamień,można uzyskać naprawdę porządny i gładki świder.Następnie podkładka. Tą ułamałem ze stojącego,suchego klonu.Akurat w tym lesie rośnie ich mnóstwo i większość to suche,martwe sztuki.


Często jest tak,że właśnie taki suchy kawałek drewna posiada wyraźne pęknięcie wzdłuż. To duże ułatwienie i oczywiście trzeba je wykorzystać.
Z płaskiego kamienia, odłupałem kawałek łupka o ostrym rancie.Posłużył mi jako klin,który wbiłem w pęknięcie mojej przyszłej podkładki.



Rozłupał się z łatwością.Dzięki temu miałem już materiał na dwie podkładki.Taka podkładka nie jest jeszcze wystarczająca. Dalej,najpierw na rancie granitowego kamienia wytarłem i spłaszczyłem jej półokrągłą stronę. Potem wygładziłem obie strony i brzeg,gdzie będzie wycięcie.To nie trwa długo i co ciekawe,w czasie takiego szlifowania o kamień,nasza podkładka robi się wręcz gorąca od tarcia. Także, jeśli posiada jakąś wilgoć w sobie to jest bardzo duże prawdopodobieństwo,że w tym miejscu ją straci i stanie się już zupełnie sucha.



Gdy mamy już gotową podkładkę,ostrym rantem kamiennego łupka, nacinamy(nawiercamy) miejsce, w którym będziemy świdrować.Robi się to dla stabilizacji świdra,aby w czasie obracania, kręcił się właśnie w tym miejscu,gdzie chcemy...Wtedy trzeba wstępnie już zacząć świdrowanie aby nasze elementy razem się ze sobą spasowały.Będziemy już wiedzieli,gdzie trzeba zrobić wycięcie do zbierania się żaru.


Teraz należy wykonać właśnie, odpowiednie nacięcie w kształcie litery V. Wstępnie trzemy podkładką o ostry rant kamienia aż dojdziemy do miejsca gdzie obracał się świder.


Dalsze,dokładne wyżłobienie wykańczam na łupku kamienia.Wycięcie jest już w tym momencie gotowe i można przystąpić do świdrowania.


Osobiście,najlepiej świdruje mi się siedząc na ziemi z wyprostowanymi nogami.Udami dociskam wtedy podkładkę do ziemi aby była stabilna.Przed kręceniem,dobrze jest sobie namoczyć dłonie.W tym momencie liczą się mocne ręce. Jak to w technice tarcia drew bywa- najbardziej liczy się końcowy moment,kiedy pojawia się dym, zaczynamy świdrować jeszcze szybciej i mocniej...Może wtedy właśnie,w tym decydującym momencie braknąć sił.Przerwiemy świdrowanie i nie uzyskamy pożądanego efektu. Nie należy się jednak zrażać i poddawać.Trzeba odpocząć jakiś czas i zacząć raz jeszcze.Ta technika nie jest łatwa ale w momencie gdy nam się uda,radość z dokonanego dzieła będzie ogromna:)




Do rozdmuchania,użyłem suchych,zeszłorocznych liści z niewielkiego buczka.Roztarłem je w dłoniach by lepiej złapały płomień.


Zdybi

3 komentarze:

Rafał Łoziński pisze...

Podpowiem wam , że warto również pokryć grudką żywicy świder w miejscach gdzie spotyka się z dłońmi. Energicznie nacieramy świder cieńką warstwą żywicy a dłonie nie będą aż tak szybko obsuwać się w trakcie rozniecania.

Początkującym doradzam również krótką gimnastykę ramion w postaci wymachów, wierzcie mi, że taka rozgrzewka świetnie pomaga w najtrudniejszym momencie kiedy musimy najszybciej obracać świder tuż przed zakończeniem rozniecania.

Jeśli w początkowej fazie rozniecania piętka świdra, czyli jego podstawa nie zaczyna się ścierać wraz z dniem gniazda, w którym obraza się świder, oznacza to, że piętka i gniazdo zaczynają się nawzajem polerować, czego oznaką może być pisk. Należy wtedy podsypać niewielką szczyptę piasku - najlepszy najdrobniejszy - byle nie wilgotny.

Jeśli nie uda ci się uzyskać żaru w trakcie rozniecania, nie ponawiaj próby odrazu lecz zaczekaj kilka minut, odpocznij wykonaj kilka rozciągających wymachów ramionami, odsapnij a dopiero po czasie zacznij raz jeszcze.

Na podpałkę polecam zgniecioną trawę, która leżała pod zwałami śniegu, którą należy jeszcze trochę rozetrzeć w dłoniach, jak również a może przede wszystkim trawiaste ptasie i mysie gniazda zbudowane z traw - jeśli są suce są niezawodne.

Dla mnie technika ręcznego świdra, mimo, że jest bardziej wymagająca dostarcza mi wiele frajdy i satysfakcji, zresztą już R. Meyers pisał, że częściej korzysta z ręcznego świdra niż z ognowego łuku.

Zdybi pisze...

Dzięki Rafale za konkretne rady,to się chwali...Muszę spróbować z tym posmarowaniem świdra żywicą.
Osobiście wolę łuk ogniowy,ponieważ łatwiej i częściej odnoszę w tej metodzie sukcesy:)Ale masz rację,ręczny świder daje niesamowitą frajdę,gdy się go opanuje...

Janek Panek pisze...

Ja ni unię tak:'(