Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Święta,święta i po świętach...Ostatni dzień,postanowiłem spędzić w terenie.Z aparatem,lornetką i plecakiem,przemierzyłem dobrze mi znane okolice...
Pogoda w kratkę i dość chłodno ale w przyrodzie już trwa wielkie ożywienie.Słychać skowronki,gęsi,żurawie,drozdy i kosy w lasach...Często właśnie w lesie,rozchodzi się piękny trel rudzika czy wesołe wołanie pierwiosnka i strzyżyka.Lasy,łąki i pola znowu zaczynają tętnić życiem:)Słońce,wynurzające się co raz zza chmur,tworzy piękną scenerię do zdjęć.Zwłaszcza rano i wieczorem.


Koziołki zdzierają scypuł z poroża.Tego osobnika trafiłem pod koniec marca i gdzie nie gdzie,leżał jeszcze śnieg.Jelenie zrzucają poroże,czasem warto pochodzić po okolicy,może się poszczęści...


Odwiedziłem jeden z dobrze mi znanych zbiorników wodnych.Mały stawek,na środku pola.Obrośnięty wkoło pałką wodną.Uwierzycie,że w tym małym oczku wodnym,żyją rekordowej wielkości karasie? Żyją,kiedyś też nie wierzyłem,dopóki nie zobaczyłem:)
Poza tym,co roku lęgną się tam kaczki krzyżówki i rodzinka perkozków.Stałym bywalcem jest czapla siwa i myszołów.Często na przelotach widuję bekasy krzyki i inne brodzące...Dziś nazbierałem tam kłączy pałki szerokolistnej,które chciałem upiec w żarze ogniska.


Na skraju niewielkiego,śródpolnego lasku rozłożyłem się z biwakiem.Miałem ze sobą kawał krzemienia,z którego chciałem zrobić prymitywny nóż.Jako kleju do przytwierdzenia rękojeści,użyłem rozgrzanej żywicy i węgla drzewnego.Roztarłem oba elementy na kawałku drewna.Powstał bardzo szklisty "klej",podobny do smoły...
Całość wzmocniłem wierzbowym łykiem.Muszę przyznać,że do prac z miękką materią,taki "nóż",nadaje się znakomicie.Łupek zaklinował się w drzewcu bardzo stabilnie,trzyma do tej pory:)




Na pobliskiej brzozie,zamontowałem "ściągę" by uzyskać trochę soku.Odciąłem gałązkę grubości kciuka i wetknąłem w butelkę PET.Po krótkim czasie miałem ponad szklankę.


Kłącza pałki,po zgrubnym oczyszczeniu,trafiły w żar.Przy pieczeniu kłączy,nie czekamy długo.To nie ziemniaki:)Wystarczy kilkanaście minut ale warto zerknąć,czy aby się nie przypalają za mocno.Cudowna woń pieczonych ziemniaków,pierwszy zapach jaki odczujemy po wyjęciu z ogniska:)Warto sobie przygotować więcej kłączy,bo dużo odpada w trakcie czyszczenia po pieczeniu...


Pieczoną pałkę przeżuwamy jak gumę do żucia i wysysamy skrobię.Efekt uboczny,to kłębek "włosków",który także możemy wykorzystać,jako przynętę na ryby spokojnego żeru.Taką kulkę nabijamy po prostu na haczyk.Dobrze biorą na nie płocie...
Nie mniej,pałka to bardzo wdzięczna roślina jadalna i na szczęście pospolita:)


Do pieczonych kłączy,doskonale pasuje kawałek mięsa rybiego lub kiełbaska.Jako sałatki,można użyć już pierwszych,delikatnych liści mniszka lekarskiego.W miejscach nasłonecznionych,pokazuje się też pokrzywa zwyczajna,krwawnik,babka lancetowata,świeża gwiazdnica...
Popijając sok z brzozy,w koronach drzew zobaczyłem dwa dzięcioły duże.W tym momencie,fruwają za sobą i uganiają się zaciekle.Można zwabić dzięcioła blisko siebie,stosując prosty trick.Wystarczy dwoma kawałkami kija,stukać w jego rytm...To charakterystyczny stukot.Dzięcioły to terytorialiści.Nie znoszą obcych na swym terenie.Zaciekawiony dzięcioł,będzie szukał swego rywala i czasem podfrunie blisko nas.Tak jak w tym wypadku,był na tyle blisko,że udało mi się zrobić ostre zdjęcie:)


Zdybi

Brak komentarzy: