Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.com

środa, 5 maja 2010

WARSZTATY TECHNIK PRZETRWANIA 2010

Warsztaty odbyły się w długi majowy weekend we wsi Chomino w zachodniopomorskim.Tuż przy rzece Wołcza. W sumie było nas razem 21 osób,więc całkiem spora grupa ludzi.
Pogoda dopisała należycie,mimo iż prognozy nie były optymistyczne:)
Kilka metrów od nurtu rzeczki,stoi nasza wiata,kryta trzciną i suchą trawą.
W piątkowy wieczór,zaczęli się zjeżdżać uczestnicy.Chłopaki z harcerskiej drużyny UFO,łagodzili obyczaje muzyką:)

Do późnego wieczora przybywali ludzie z całej Polski.Rozmowy przy ognisku,trwały długo w noc...Następnego dnia rano,śniadanko i kawa:)

Warsztaty zaczęliśmy od podstaw.Czyli zasady posługiwania się toporkiem i nożem oraz omówiliśmy przydatność jednych i drugich.Okazuje się to,nie być wcale takie proste i oczywiste...

Następnie zajęliśmy się technikami ogniowymi.Od prawidłowego używania zapałek- po krzesiwo kowalskie,współczesne i metody tarcia drew.Do tego omówiliśmy podstawowe i mniej klasyczne hubki i podpałki.Ten dział budził bardzo duże zainteresowanie i zaciekawienie.Po kilku próbach okazało się,że nie taki diabeł straszny i każdy jest w stanie wykrzesać ogień choćby kawałkiem pilnika i krzemieniem:)Rozdmuchanie tlącego się zarzewia i zamienienie go w ogień,zawsze powodowało uśmiech i zadowolenie:)



Kamila próbuje swoich sił z ręcznym świdrem i błyskoporkiem podkorowym:) Nie jest to takie trudne ale udało się tylko Antkowi:)




Irek też w końcu stał się władcą ognia.


Do łuku ogniowego użyliśmy wszędobylskiej wierzby.Była trochę wilgotna ale się udało:)




W sobotę,odwiedził nas Jacek Peczeniuk (Tanto)


Następnie rozdzieliliśmy się.Część ekipy poszła z Marcinem zbierać hubiaka pospolitego na hubkę a część ze mną,pozbierać młodych pędów pałki...

Przerwa na posiłek i dalej do zajęć:)

Na najbliższych łąkach,miedzach i w lesie nazbieraliśmy mnóstwo roślin jadalnych na wieczorną zupę:)Dziewczyny przygotowały podkład:)

Magiczna zupa rośnie w siłę:)Adam dokładnie miesza i dodaje składniki:)Dla wegetarian była wersja zielona a dla reszty wkładka w postaci gotowanych ryb:)

Kolejka po kolację:)


Następnego dnia na pobliskim polu,nazbieraliśmy kamieni i obłożyliśmy nimi dół ziemny.Później rozpalamy na nich ognisko.Gdy kamienie nagrzały się wystarczająco,wyłożyliśmy go świeżą trawą i na to poukładaliśmy smakołyki.Następnie druga warstwa trawy,izolacja i przykrycie ziemią.Taki kopczyk zostawiamy na kilka godzin.



Wieczorem mieliśmy nie lada wyżerkę:))


Można było zrobić własnoręcznie sznurki i linki z łyka,konstruować kosze,tworzyć prymitywny sprzęt wędkarski(haczyki,linki...)postrzelać z łuku i wiele,wiele innych rzeczy...







Sławek(i nie tylko) ugotował wodę na herbatę w tubie z kory wierzby:)

Wieczorem rozpaliliśmy pokazowe ognisko syberyjskie "Nodia".Powstało z metrowego,rozłupanego bala jesionowego.Żarzyło się praktycznie całą noc,mimo iż w nocy padał deszcz!

Specjalne podziękowania dla Przemka Kledzika (i psa Bazyla) za udostępnienie zdjęć oraz dla wszystkich,którzy pomagali bardzo aktywnie.Bez Was ta impreza nie była by taka sama:)Mam nadzieję,że jeszcze się spotkamy.

Zdybi

Brak komentarzy: