Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.com

sobota, 24 lipca 2010

Prysznic w lesie

Lipiec,czas upałów. Temperatura w dzień, sięga blisko trzydziestu stopni Celsjusza. Maszerujemy przez zarośnięty gąszczem traw i pokrzyw las. Jest gorąco jak w piekle,pot oblewa czoło,twarz. Mokre ubranie,klei się do spoconego ciała. Wokół cisza i spokój,bez grama wiatru...
Dochodzimy do rzeki. Niegłęboka z czystą wodą,zachęca do kąpieli. Cały romantyzm leśnego strumienia,pryska jednak przy pierwszym kontakcie z wodą. Jest przeraźliwie zimna - lodowata!
Jeśli zdarzyło Ci się bytować latem w lesie,przez kilka dni,wiesz dobrze jak bardzo odczuwa to nasze ciało. W upalne dni pocimy się obficie,do tego dochodzi jeszcze dym z ogniska,który pozostawia na ubraniu zapach spalenizny. Mniejsze zło,jeśli posiadamy swój własny środek transportu do domu. Jeśli nie, możemy się poczuć dziwnie „obserwowani”,przez ludzi w pociągu lub w autobusie. Szczególnie po tygodniu,spędzonym aktywnie w lesie.
Obozując nad rzeką lub strumieniem,mamy do czynienia z zimną,dobrze natlenioną wodą. Nie zachęca to do kąpieli. Jeśli jednak,posiadamy przy sobie np. ponczo i kilka metrów mocniejszej linki,jesteśmy w stanie bardzo szybko,wykonać z tego terenowy prysznic. Zabieg ten naprawdę się opłaca,bo skorzystać z niego mogą nawet 2-3 osoby. A i czasu na wykonanie nie potrzeba wiele.

W miejscu gdzie biwakujemy lub zamierzamy wykonać
nasz prysznic,rozpalamy ognisko. Nie musi być wielkie.
Wystarczy jeśli będzie można rozgrzać w nim 4-5 kamieni,wielkości około dwóch pięści. Gdy kamienie wylądują na spodzie ogniska,można zabrać się za wykonanie pojemnika na wodę z poncza. Można użyć także grubszej folii lub innego materiału. Ponczo jednak ma tą zaletę,że posiada otwór na głowę i kaptur. Nie trzeba więc robić specjalnie dziur.
W miejscu gdzie kaptur łączy się z ponczem, wtykamy kij (grubości kciuka) i obwiązujemy całość sznurkiem lub linką. Trzeba owinąć to miejsce kilka razy i mocno zacisnąć. Chodzi o to,żeby wiązanie było jak najbardziej szczelne.

Do rogów poncza(jeśli trzeba to na środkach też) przywiązujemy po kawałku mocniejszego sznurka lub linki. Końce linek,związujemy razem,tak by były mniej więcej jednakowej długości.
Miejsce związania łączymy z linką główną. Właśnie tą linkę główną,przerzucamy przez uprzednio wypatrzoną gałąź drzewa i zawiązujemy. Na razie nie wciągamy całości do góry.
Teraz nalewamy do środka wody. Do noszenia wody z rzeki,można użyć menażki,butelki lub np, worka na śmieci- jeśli jest mocny,napełnianie idzie bardzo sprawnie. Jeśli prysznic ma służyć tylko nam,nie trzeba nalewać wody do pełna. Jeśli zaś dwóm lub trzem osobom, wtedy należy napełnić go bardziej.

Do tak przygotowanego prysznica,wrzucamy rozgrzane kamienie z ogniska. Trzeba je rozdzielić po dwóch stronach poncza,gdyż uformują się w nim oddzielne „kieszenie”. Jeśli wrzucimy kamienie,tylko w jedną kieszeń,w drugiej woda pozostanie zimna.
Wrzucamy 4-5 kamieni na raz. Ponczu nic się nie stanie. Woda odbiera ciepło kamieniom błyskawicznie. Teraz trzeba odczekać chwilę.
W momencie gdy woda stanie się ciepła,wyjmujemy ulokowany kij,podciągamy całość na odpowiednią wysokość i korzystamy z już gotowego prysznica. Gwarantuję,że trud włożony w przygotowanie tej kąpieli się opłaci.

PAMIĘTAJ! NIGDY NIE WKŁADAJ DO OGNISKA KAMIENI WYCIĄGNIĘTYCH Z RZEKI LUB JEZIORA. MOGĄ GWAŁTOWNIE PĘKAĆ I RAZIĆ ODŁAMKAMI!
UŻYWAMY TYLKO KAMIENI ZEBRANYCH NA POLU LUB ŁĄCE.
TRZEBA ZACHOWAĆ OSTROŻNOŚĆ PRZY PRZENOSZENIU GORĄCYCH KAMIENI- MOŻNA SIĘ PRZY TYM OPARZYĆ!




Zdybi

Brak komentarzy: