Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

sobota, 3 grudnia 2011

Ręczny świder

Miałem małą ochotę pobawić się z ręcznym świdrem. Świder wysuszyłem w domu, ale podkładkę znalazłem w terenie. Wszystko ok,ale udało mi się to dopiero za trzecim razem. Uzyskałem żar w momencie, gdy przestało mi się chcieć wstawać i włączać znowu kamerę. Ręczny świder jest ok, ale musimy mieć materiał dopieszczony, suchy...
Widziałem inne przypadki, czasami zaskakujące. Nie mniej jednak wolę łuk ogniowy.


Zdybi

poniedziałek, 28 listopada 2011

Łuk ogniowy część 1 i 2

Część pierwsza





Część druga




Zdybi

sobota, 12 listopada 2011

Stary film

Kiedyś nagrałem filmik przyrodniczy.

Szkolenie jesienne


Ostatnio za namową kolegi Michała, zorganizowaliśmy szkolenie z technik bytowania w lesie.
Obozowaliśmy w uroczym lesie, nad rzeką, w "moich" okolicach.
W sumie całość trwała 3 dni. Omawialiśmy i przerabialiśmy różne techniki, od tych prostych do bardziej zaawansowanych. Pogoda była przepiękna.










Było super. Dzięki chłopy za to spotkanie. Mam nadzieję, że tym razem spotkamy się u Was. Pozdrawiam Zdybi.



Zdybi

niedziela, 6 listopada 2011

Jesienny spacer


Niedziela. Słoneczna i piękna jesień. Las się mieni...
Wszystko pachnie zbliżającą się zimą, ptaki umilkły. Słychać jedynie sikorki, kowaliki, pełzacze i dzięcioły. Na olchach żwawo uwijają się czyżyki. Lubię tą porę roku. Mam teraz więcej czasu, więc wybrałem się z rana na spacer, obejść swoje rejony.
Zauważyłem, że przybyło jeleni :) W sensie zwierząt. Poprawia się ich populacja.
Chciałem znaleźć sobie prosty odcinek kijaszka do ręcznego świdra. No i mam.
Ognisko rozpaliłem sobie łukiem ogniowym. Użyłem do tego świdra z kruszyny a podkładki ze świerku. Nie udało mi się za pierwszym razem. Dopiero za drugim. Może miał w sobie jeszcze jakąś wilgoć.

W momencie gdy kupeczka czarnego, zwęglonego pyłu z tarcia nie "złapała" i nie zaczęła się dymić, nie wyrzuciłem jej jednak. Zostawiłem i przyłożyłem do niej podkładkę raz jeszcze. Za drugim razem udało się idealnie a ja zyskałem dużo więcej żaru po rozdmuchaniu.




Do rozdmuchania użyłem suchych liści paproci. Dyndają teraz bezwiednie i szybko schną. Nadają się do tego znakomicie. Całość włożyłem w pęk świerkowych gałęzi. Pięknie się wtedy całość rozdmuchuje i płonie mocnym płomieniem.




Pieczona kiełbaska z cebulką w tak pięknych okolicznościach przyrody to super sprawa. Szczególnie po dłuższym marszu.



Wracając, zobaczyłem w powietrzu podniebną walkę. Bielik był atakowany przez dwa kruki. Zdumiewające jak te czarne ptaszyska potrafią się innym naprzykrzać. Nawet większym od siebie:)
To był piękny dzień.


Podziękowania dla Mariusza za nową węglową morkę. Świetnie się nożyk spisuje. Dzięki piękne!

Zdybi

środa, 16 marca 2011

Sarny i jelenie

Ostatnio udało mi się spędzić, praktycznie cały dzień na podchodzeniu i skradaniu się do zwierząt w ich naturalnym środowisku. Najczęściej były to sarny ale w bagiennym lesie wierzbowo-olchowym, podczołgałem się na niewielką odległość do stada jeleni (akurat łanie). To niezwykle czujne zwierzęta. Kilka ujęć i chyba mnie zwietrzyły, bo ukradkiem odeszły w las. Natomiast na otwartej przestrzeni, bez problemu udawało mi się zakraść do pasących się saren i kozłów. Wiatr miałem perfekcyjny. Wiało nawet dosyć mocno, więc to też dodatkowy atut. Szum wiatru zagłuszał szelest suchej trawy i innych dźwięków.
Kozły noszą wspaniały scypuł, ich różki wydają się teraz naprawdę duże. Kilka scen z życia tych zwierząt, udało mi się także zarejestrować kamerą. Wrażenia niebywałe, uwielbiam to porostu. Świadomość faktu, ze znajdujesz się tak blisko dzikiego zwierzęcia to coś wspaniałego. Jest w tym jakiś dreszczyk emocji.
Marcowe zachody słońca są też niezwykle efektowne i malownicze. Na łąkach krzyczą żurawie, sikory trelują już inaczej. Potrzeszcze i trznadle ćwiczą się w śpiewie - co raz śpiew ich przeplata się z trelem skowronków. Łąki i pola "pachną" też inaczej, to się czuje... Kurcze, aż chce się żyć :)

czwartek, 17 lutego 2011

Pospolite hubki do krzesiwa kowalskiego

Ponieważ dostałem e-maila z zapytaniem, jak korzystać z krzesiwa tradycyjnego i jakie hubki do niego stosuję, odpowiadam :) Film przedstawia dwie hubki, które doskonale łapią iskrę z krzesiwa kowalskiego. jest to suchy błyskoporek podkorowy oraz zwęgloną bawełna. Można zobaczyć także, jak najlepiej sobie z tymi hubkami poradzić, by wzniecić z nich płomień. Nie jest to trudne a przy okazji, metody te zachowują ten niepowtarzalny klimat.Klimat, którego nie da nam żadne krzesiwo syntetyczne. Możność rozdmuchania tlącego się zarzewia, to niesamowite uczucie. Polecam.
Istnieją oczywiście, jeszcze inne hubki do krzesiwa tradycyjnego - równie skuteczne - ale omówię je kiedy indziej.
Patrząc w prognozy pogody, ten tydzień ma być mroźny i śnieżny. Postanowiłem dopracować do perfekcji, technikę łuku ogniowego z drewna znalezionego w terenie. I właśnie w takiej zimowej scenerii, będzie na to okazja. Bo czasem w takich warunkach, sama technika i wykonanie łuku ogniowego nie nastręcza tyle trudności - co znalezienie odpowiednio suchego i właściwego materiału. Zarówno na podkładkę, świder, jak i na hubkę...


Zdybi

niedziela, 13 lutego 2011

Łuk ogniowy w zimowy dzień

Tą niedzielę spędziłem w zabagnionym lesie olchowo - jesionowym. W cieplejsze miesiące, ciężko jest tam nawet wejść, ponieważ grunt jest miękki i podmokły. Chciałem
potrenować techniki ogniowe w zimowych warunkach. Pogoda dopisała, choć momentami mroźny wiatr mocno dokuczał. Generalnie, cel zamierzony został zrealizowany.


Zdybi

sobota, 12 lutego 2011

Naturalne przynęty wędkarskie - zimą

Wędkarstwo, jest w naszym kraju, jednym z najbardziej efektywnych i legalnych za razem sposobów zdobywania mięsa w czasie naszych wypraw. Mając przy sobie kilka metrów żyłki i niewielkich haczyków, jesteśmy w stanie łowić ryby, nawet zimą. Dłuższy, sprężysty kij na wędzisko, także znajdziemy łatwo. Jeśli akurat zima jest mroźna, będziemy zmuszeni wykuwać przeręble (jezioro, staw). Ma to swoje dobre strony, gdyż możemy wygodnie łowić w wielu niedostępnych z brzegu miejscach. Nie musimy także stosować długiego wędziska, wystarczy krótki kij (motowidło). Chodzenie po lodzie, jest jednak ryzykowne.
Jeśli jednak panuje plusowa temperatura, spokojnie można łowić z brzegu. Na jeziorach i stawach, najczęściej naszą zdobyczą będą płotki, wzdręgi, okonki, jazgarze lub ukleje.
Największym problemem, będzie jednak znalezienie przynęt, szczególnie zimą. Istnieje oczywiście na to kilka sposobów. Takie przynęty naturalne, dzielimy na roślinne i zwierzęce.
Dobrą przynętą roślinną na ryby spokojnego żeru, będą na pewno kłącza pałki wodnej, upieczone wcześniej w żarze ogniska. Takie kłącza, przeżuwamy w ustach i z pozostałych "włosków", obtoczonych skrobią - formujemy niewielkie kulki.
Za pomocą ogniska, możemy także przyrządzić np, bulwy topinamburu,kłącza czyśćca błotnego, pięciornika gęsiego itd. Miękkie, ugotowane lub upieczone kawałki tych roślin, nakładamy na haczyk i łowimy.
Czasami jednak, o wiele skuteczniejszymi przynętami, mogą okazać się np, larwy owadów. Dostępne o każdej porze roku, larwy korników. Można ich szukać pod korą, starych, uschłych drzew. Można także szukać różnych larw w miękkim, zgnitym drewnie.
Pamiętam gdy kiedyś w powalonej, zmurszałej wierzbie, znalazłem kilkadziesiąt, sporej wielkości larw. Wystarczyło rozgarnąć całe próchno kijem. One także nadawały się do połowu ryb. Idąc łąką, możemy natknąć się na zeszłoroczne "krowie placki". Często, można znaleźć w nich sporo małych larw. Wiosną zwykle jako pierwsze, dobierają się do nich, wędrujące kwiczoły, kosy i drozdy...
Przy drogach i na skrajach lasów, bardzo często możemy natknąć się na krzewy dzikiej róży. Na jej niektórych gałęziach, dostrzeżemy pewnego rodzaju kłębki. Takie pukle, są otoczone drobnymi włoskami, niczym futrem. W środku, znajdują się gniazda dziesiątek larw. Są doskonałe do połowu ryb. Cały pukiel, można swobodnie przenosić i przechowywać w czasie wędrówki. Mamy wtedy do dyspozycji, naturalne "pudełko" z przynętami. A tak właśnie wygląda ten "pukiel" z dzikiej róży:



Zdybi

piątek, 11 lutego 2011

Schronienie i ogień - minimalistyczny wypad w teren

Tym razem wyszedłem się powłóczyć po lasach w mojej okolicy. Chciałem zrealizować dwa projekty. Pierwszy,to budowa szybkiego i pewnego schronienia w monotonnym borze sosnowym. Drugi, to zdobycie ognia, metodą tarcia drew. Generalnie zamiar się udał i to nadspodziewanie dobrze.
Cały przebieg zdarzeń, dość dobrze obrazuje filmik. Jeśli chodzi o schronienie (szałas darniowy), to jest to rewelacyjne schronienie. Jego budowa nie zajmuje wiele czasu (zależy od naszej kondycji). Do tego, nie potrzeba do jego budowy, całej masy gałęzi i drewna. Wystarczy kilka kijów i trochę sznurka (lub korzonków), by związać całość stabilnie. Darniowy dywan, jest naturalnie ubitą i "sprasowaną" przez lata powierzchnią. Do tego dochodzi jeszcze cała plątanina korzonków, która doskonale wzmacnia całość i stabilizuje. Zadaszenie ustawione np, pod kątem 60 stopni jest praktycznie wodoszczelne i dobrze chroni przed deszczem. Ale w czasie zrywania (rolowania) darni, trzeba być ostrożnym by jej nie uszkodzić i nie zwinąć zbyt cienkiej powierzchni. Piaszczysty grunt, znacznie ułatwia sprawę. Można oczywiście, na gotowe schronienie, nałożyć jeszcze dodatkowo płatów darni. Stanie się wtedy zupełnie wodoszczelne.
Dobrze jest także zabudować sobie boki, które ochronią nas przed bocznym wiatrem.
Po całym obozowaniu, demontujemy stelaż z kijów i całą darń kładziemy z powrotem w wydarte miejsce (na miejsce po ognisku też). Tak, że nie pozostaje po nas za wiele śladów bytowania.
Ewidentnie cierpię na brak kamerzysty :))W scenie z rozdmuchiwaniem płomienia, źle skadrowałem całe zdarzenie i wyszło jak wyszło.



Zdybi

niedziela, 6 lutego 2011

Niedzielny wypad na pstrągi

Niedziela rano. Przez szybę w moim pokoju przebija się słońce! Po dwóch dniach systematycznego deszczu i wichur, nareszcie słońce:) Szybkie śniadanie i kawa, torba przez ramię, wędka w rękę i wymarsz z domu. Idę nad "swoją rzekę". Pierwszy raz w tym roku. Pstrągi można łowić już od 1 stycznia. Ja jednak w styczniu nie łowię.
Czekam do lutego, są wtedy bardziej agresywne.
Po dotarciu nad rzeczkę, widzę że woda jest wysoka ale na tyle,że da się łowić. To dobrze. Taki poziom wody sprawia,że łatwiej prowadzi się przynęty a i same ryby są aktywniejsze.
Po dokładnym obłowieniu kilku miejscówek, doszedłem do lasu. Tam w jednej z "bankówek", mam wreszcie upragnione branie. Pstrąg około 45 cm. Pięknie młynkował i walczył. Ładny, wypasiony lorbasek z wielkimi, rubinowymi kropami:) Piękny po prostu.
Szkoda, że nie było kogoś kto by mógł nagrywać cały hol. Fajna akcja była.
Rybę po wyjęciu od razu uśmiercam (jeśli zamierzamy ją zabrać, lepiej skrócić jej męki) Po łowieniu małe ognisko i pieczenie ryby na ruszcie z gałęzi. To był piękny dzień. Do tego pełen wrażeń. Już planuję kolejną wyprawę pod koniec lutego, tym razem na 2-3 dni.
Powstał też mały filmik;)


Zdybi

niedziela, 23 stycznia 2011

Wyprawa zimowa "Dookoła Powiatu gryfickiego"

Wyprawę przekładam. Plany planami a życie swoje... Tak się złożyło,że kwestia finansowa wzięła górę i nie wszystko poszło tak jak myślałem:( Także będzie opóźnienie.
Nie mniej, ciesze się,ze idzie "cieplejszy front" :) Więc prawdopodobnie będę mógł zrezygnować z ciężkiego zimowego śpiwora i plecak stanie się lżejszy.


Pokaż Trasa wyprawy na większej mapie
Szykuje się wyprawa:)Może nie tak wielka,jak obejście Polski ale zawsze:) Jako,że mam w lutym sporo wolnego czasu,postanowiłem wykorzystać go w jakiś atrakcyjny sposób. O tym by obejść Powiat gryficki myślałem już dawno. Nigdy jednak nie było ku temu sposobności bo zawsze praca graniczyła z takimi planami. Teraz trafiła się okazja.
Trasa jest atrakcyjna, ponieważ prowadzi przez teren niesamowicie urozmaicony. Wiedzie zarówno przez rozległe lasy,jak i pola, łąki oraz tuż przy strefie nadmorskiej:)Poza tym rzeki i jeziora też często przecinają drogę.Teoretycznie długość trasy szacuję na ponad 150 kilometrów ale znając życie,pewnie otrze się o 200:)Chciałbym zobaczyć jak najwięcej, jeśli to będzie możliwe. Znakiem tego, nie zamierzam, biec przed siebie i "odhaczać" kilometrów. Cześć trasy przejdę oczywiście drogami. Mam na ten cel przeznaczone dwa tygodnie wolnego czasu, więc nie muszę się strasznie śpieszyć. Nie mniej,nie zamierzam robić po 10 kilometrów dziennie, bo jakąś część wolnego,chcę także spędzić gdzie indziej(na rybach:))).
Ciężar plecaka będę się starał ograniczyć do minimum (oczywiście na tyle, na ile pozwoli mi mój sprzęt). Jeśli ktoś ma czas i ochotę na przemieżenie tej trasy- zapraszam. Start 14.02.2011.
Więcej informacji o Powiecie można znaleźć tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Powiat_gryficki
http://www.maptur.pl/zachodniopomorskie/gryficki/

piątek, 21 stycznia 2011

Szkolenie z elementami survivalu



28-30 stycznia odbędzie się szkolenie z zakresu technik przetrwania w zimowym lesie.
Impreza ma charakter otwarty ale ilość miejsc jest ograniczona. Informacja pojawia się właściwie na ostatnią chwilę, ale jeśli ktoś jest chętny to zapraszamy.
Więcej informacji na stronie http://www.dottactical.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=153:28-30012011-szkolenie-surwiwalowe&catid=65:kalendarium&Itemid=403
Jest tu rozpisany cały program zajęć i rzeczy,które należy mieć ze sobą. Informacje szczegółowe u organizatorów na wyżej podanej stronie. Teren spotkania- okolice SOPOTU.


Zdybi

wtorek, 18 stycznia 2011

Puchowe łoże 2

Ociepliło się. Jak na styczeń jest bardzo ciepło. +7 stopni w dzień! Mimo,że to zima w pełni,poczułem się jakby był co najmniej marzec:) Plecak na ramiona i w teren. Chciałem spędzić chociaż te dwa dni w lesie. Miałem w zasadzie wszystko czego potrzebowałem ale...nie wziąłem ze sobą karimaty i śpiwora. Ten chciałem wykonać sobie z naturalnych materiałów, dostępnych o tej porze roku w terenie. Plan się udał. Mój "śpiwór" zdał egzamin w 100-u procentach. Mimo,że w nocy temperatura spadła poniżej +2 stopni- było mi w nim ciepło! Las obrałem sobie już wcześniej pod tą wyprawę,ponieważ niedawno była tam przecinka młodnika (mnóstwo świerkowych gałęzi do wykorzystania,ale nie tylko) Pogoda mi dopisała. To był naprawdę udany wypad:)Coś oczywiście nagrałem:)



Zdybi

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Łuk ogniowy

Tak mnie ostatnio naszło:) Jak na styczeń zrobiło się wyjątkowo ciepło. +7 stopni w dzień. Wybrałem się do dobrze mi znanego lasu bukowego. Są tam potężne stare buki, gdzie zawsze jest dzięcioł czarny i "leśne duchy",czyli gołębie siniaki. Gdy zrobi się cieplej, ćwiczą się w gruchaniu. To takie bardziej wołanie " u-u-u-uu-u..." Nie widzisz ptaka ale w koronach wielkich drzew, słyszysz to nawoływanie. Na obrzeżach lasu drzewa są mniejsze i młodsze.Wśród tych buków trafi się świerczek lub leszczynowy krzak. To wszystko. Tym razem pobawiłem się z łukiem ogniowym i strużynami z leszczyny. Z angielskiego "feather stick". Pewnie źle to wymawiam ale nic to. Nie w tym rzecz. Dodam tylko,że jako docisku użyłem leżącego, mokrego, bukowego kawałka drewna.



Zdybi

wtorek, 11 stycznia 2011

Zimowy biwak

Ostatnio mam trochę wolnego:) Z racji tego często jestem w terenie. Trzeba korzystać bo nie wiadomo kiedy taki wolny czas się powtórzy. Spakowałem plecak i w las:)
Nic wielkiego, nocka i dwa dni. Pogoda trochę "mokra",temperatura w dzień ustawiła się na plusie (+3C) ale w nocy wciąż trzyma mróz. Generalnie prawie cały dzień spędzam na szwendaniu się po lasach i podglądaniu przyrody,tropieniu zwierząt... Po południu organizuję biwak. Tak było i tym razem. Miałem ze sobą letni śpiwór puchowy do +2 komf. Chciałem w nocy dogrzewać mój śpiwór- nodią. Co w sumie się udało i praktycznie całą noc spałem w błogim ciepełku. Po szóstej rano obudził mnie chłód bo temperatura spadła do -5 stopni i ognisko się wypaliło. Grzało jednak wzorowo przez jakieś 11 godzin- non stop! A była to sosna!
Wypad się udał i nawet powstał mały filmik:P


Dodam,że moje Nodie, powstają z reguły na "moim" terenie. W sensie- są to lasy prywatne,leżące niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Dobrze znam właściciela i kwestie formalne mam za sobą. W Lasach Państwowych, ścinanie drzew jest zabronione. Więc nie namawiam NIKOGO do łamania przepisów. To tak stricte formalnie;)

Zdybi

niedziela, 9 stycznia 2011

NODIA

Powstał nowy film o Nodii,czyli ognisku z długich bali. Mam nadzieję,że ta nazbyt długa produkcja, jasno obrazuje ten typ ogniska i będzie pomocna. Lektor ze mnie żaden, więc wybaczcie moje zawiłe pląsy:)Sporo tego wyszło,może i za dużo. Następnym razem postaram się tworzyć bardziej treściwe filmy.
Jest to jeden ze sposobów rozpalania i wykonywania tego ogniska. Wiem,że wszystko można ulepszyć i zmodyfikować, więc jeśli macie jakieś pomysły lub własne patenty, zapraszam do dzielenia się w komentarzach.

NODIA - ognisko syberyjskie ,część 1


I druga część.


Zdybi

piątek, 7 stycznia 2011

Rzecz o rozpalaniu ognia

Ostatnio kolega poprosił mnie abym pokazał kilka najpospolitszych i najprostszych metod,sposobów na rozpalenie ognia w terenie. Faktycznie rzecz jest prosta- ale dla tych, którzy o tym wiedzą. Jeśli więc masz ten temat dawno "za sobą",możesz spokojnie odpuścić sobie dalsze czytanie:)
Zwykle mówi się o korze brzozowej. Nie bez powodu. Jest to rewelacyjna podpałka. Od zapałki można w mgnieniu oka rozpalić ognisko. Nawet w mokry dzień. Gdy jednak mamy przy sobie tylko krzesiwo (albo aż) trzeba tą korę wcześniej trochę rozdrobnić. Wtedy łapie iskrę błyskawicznie. Można rwać ją na mniejsze strzępy lub zeskrobać nożem wierzchnią warstwę.



Dlaczego tak dokładnie to pokazałem? Ano dlatego,że w taki właśnie sposób postępujemy z większością spotykanych w lesie hubek,podpałek...Jeśli używamy krzesiwa.
Puch pałki wodnej także dobrze łapie iskrę z krzesiwa, z tym że opala się bardzo szybko i płomień jest nietrwały. Dobrze jest używać puchu roślinnego,jako tej pierwszej podpałki. Tej od której zajmie się szybko następna np. sucha trawa...

Doskonale sprawdzają się też górne wiechcie trzciny pospolitej,jej nasiona. Wystarczy rozetrzeć je lekko w rękach. Ten materiał jest też doskonały do rozdmuchiwania żaru, przy metodzie tarcia drew.

Tak samo rzecz ma się z suchą trawą. Często spotykamy też w lesie obrośnięte drzewa. Wiciokrzew lub chmiel, szczególnie te większe okazy. W dolnych partiach kora odchodzi z łatwością. Są to strzępy ale po roztarciu w rękach też doskonale nadają się do rozpalenia. Dobra jest też sucha kora jałowca.

Innym sposobem na szybkie i pewne rozpalenie ognia są osławione "pierzaste patyki". Nie będę mówił jak się je wykonuje,bo są o tym obszerne artykuły. Powiem tylko,że można je wykonywać zarówno z drewna grubszego jak i zupełnie cienkich kijaszków.
Delikatne,cieniuśkie strużyny doskonale łapią iskrę z krzesiwa i zajmują się płomieniem. W tym przypadku "pierzak" z leszczynowego,suchego kijka.

Taki kłębek strużyn zapali się od krzesiwa.

Możemy też z powodzeniem użyć do tego starych,stojących łodyg pokrzywy. Ostrym nożem lub toporkiem też uzyskamy z niej dobre strużyny. Kilka w taki sposób zestruganych łodyg, bez problemu rozpalimy krzesiwem nie wspominając o zapałkach.


"Pierzaste patyki" nie muszą być ani ładne ani pięknie zrolowane! One mają po prostu zadziałać i zająć się ogniem.



Standardem są oczywiście drobne,suche gałązki świerkowe i żywiczne,smolne szczapki.

Sposobów na rozpalenie ogniska jest masa. Mam nadzieję,ze te kilka prostych i sprawdzonych metod,pomoże początkującym rozpalić ogień,nawet w niesprzyjających warunkach.


Zdybi

środa, 5 stycznia 2011

Jeden zimowy dzień.

Byłem dzisiaj w lesie. Połazikować, ot tak bez celu. Mroźne powietrze i piękna pogoda sprawiły,że szło się bardzo rześko. Wierzchnia warstwa śniegu jest mocno zmrożona,więc chodzi się nieco ciężko. Pewnie łatwiej było by w rakietach śnieżnych.
Kilkanaście kilometrów, były dziki,jelenie,sarny,lisy... Zwierzęta nie uciekają daleko. Bardziej obserwują tylko i obiegają w koło. Obserwują. Jeśli nie odczuwają większego niebezpieczeństwa nie widać żadnej paniki.
Ogólnie wypad się udał,humor dopisywał:). Nie chciałem robić nic poza tropieniem,obserwacją i błogim odpoczynkiem. Kilka scen złapałem kamerą.


Zdybi

niedziela, 2 stycznia 2011

Ślady bytowania zwierząt

Często gdy jestem w terenie widuję ślady, które zostawiły zwierzęta. Zwykle są to ślady ptaków i ssaków. Niektóre już znam,inne nadal są dla mnie tajemnicą. I to w księdze lasu lubię najbardziej. To,że chyba zawsze będzie dla mnie nieodgadniona.
Postaram się pokazać kilka bardziej pospolitych i znanych śladów z życia zwierząt,które udało mi się sfotografować w ostatnich latach. Mam nadzieję,że dla mniej doświadczonych "leśnych łazików" będzie to przydatne.

Te punkty,ustawione w szeregu to ślady spijania soku z drzewa. Robi je dzięcioł duży. Wiosną gdy w drzewach zaczynają krążyć soki,dzięcioły dziurkują sobie tak korę i spijają wyciekający sok. Często młode drzewa są wręcz pokryte takimi nakłuciami. Zwykle są to młode dęby,brzozy,klony...

Dzięcioły mają także swoje ulubione kuźnie. Wiadomo,że umieszczają tam szyszki sosnowe i żerują na nich z pasją. Szczególnie zimą. Ale czasami zdarza się,że las nie obfituje w sosny a w bardziej liściaste drzewa i świerki. Wtedy można zobaczyć ciekawe zjawisko gdy dzięcioł mocuje się z większą szyszką świerkową. Zwykle lokuje ją pomiędzy pęknięciami kory (dębu,robini akacjowej)i wyjada z niej nasiona. Tego obrazku nie widuje się jednak często. Wyżej,właśnie fota szyszek świerkowych,zaklinowanych w korze starego dębu.

Oprócz dzięcioła dużego,niezłe spustoszenie,robi także dzięcioł czarny. Ptak ten nie uznaje finezji w czasie pracy. Jeśli znajdzie gdzieś zarobaczone drewno, bez skrupułów przystępuje do rozkuwania pnia. Obojętne czy jest to stojące jeszcze drzewo,czy martwy już pień. Poradzi sobie ze wszystkim:)

Tu także dzieło dzięcioła czarnego. Akurat stara olcha.

Robota jastrzębia gołębiarza. Z daleka widać,że upolował gołębia grzywacza. Gdy polowanie się uda,jastrząb (a i krogulec też),zabierają swą ofiarę w ciche i spokojne miejsce i tam skubią i zjadają. Często są to właśnie ciemne lasy świerkowe i młodniki. Warto też się przyjrzeć leżącym piórom. Jeśli dutki w większych piórach są obgryzione,znaczy to,że przy posiłku maczał łapę lis.

Jakże często widujemy na ziemi taką porozrzucaną sierść. Na zdjęciu akurat sierść sarny. Na przełomie miesięcy ciepłych i zimnych, ssaki te zmieniają okrywę włosową. Jesienią i wiosną widuje się na ich ciele, całe płaty odpadającej starej sierści. Gdy sarna obetrze się o gałęzie w lesie,często gubi kłębki sierści. Gdy znajdziemy taką porozrzucaną okrywę nie musi to oznaczać,że zwierzęciu coś się stało. Tak po prostu jest;)

Sarny i jelenie spałują także korę drzew iglastych. W ciężkie zimowe dni,stanowi ona duży procent diety tych zwierząt.

Przy drogach ale nie tylko,możemy znaleźć wykopane dołki. Małe lub większe. To robota borsuka. W poszukiwaniu pędraków,kopie takie takie otwory w ziemi. Wiele razy byłem świadkiem,gdy ludzie zachodzili w głowę "kto lub co mogło te dołki kopać?"
Niedaleko nor,borsuk kopie także latryny,ale to co innego.

Gniazdo jednego z naszych najmniejszych ptaków. Coraz częściej zimuje. Ciekawe jest to,że ptaszek ten zwany strzyżykiem, często wraca na noc do gniazda i potrafi także odbyć w nim powtórny lęg (większość ptaków buduje nowe gniazda co roku). Dlatego nie niszczmy tych kulistych gniazd. wiele razy widziałem także gniazda strzyżyka,wypchane żołędziami lub już wyjedzonymi skorupkami. To mysz zrobiła sobie tam spiżarnię. W końcu to nie lada hotel:)

Legowisko sarny. Zanim położą się na ziemi,odgarniają racicami ściółkę. To bardzo charakterystyczny ślad. Podobnie robią jelenie w śniegu. Także najpierw odgarniją śnieg i tworzą sobie legowisko.

Z żywicznych drzew (w tym przypadku świerk) korzystają też dziki. Trą swym ciałem o pień drzewa i wcierają w sierść żywicę. Gdy przyjrzymy się bliżej,można dostrzec ostre ślady na korze. Jak by ktoś specjalnie ranił drzewo nożem. Zwierzęta te specjalnie nacinają szablami(dolne kły odyńca) korę i stymulują wypływanie żywicy. Taki wytarty pień służy im przez długi czas.

Kilka wyrwanych,ptasich piór w jednym miejscu zwykle oznacza,że krogulcowi udało się polowanie. Najczęściej poluje na drobnicę z zaskoczenia. Bardziej wprawne oko może nawet poznać,co to za gatunek ptaka padł akurat ofiarą.
Takich śladów jest oczywiście całe mnóstwo i pokazałem tylko kilka. Jeśli kogoś interesują takie zagadnienia,zawsze znajdzie coś ciekawego pod nogami.

Zdybi