Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

piątek, 11 lutego 2011

Schronienie i ogień - minimalistyczny wypad w teren

Tym razem wyszedłem się powłóczyć po lasach w mojej okolicy. Chciałem zrealizować dwa projekty. Pierwszy,to budowa szybkiego i pewnego schronienia w monotonnym borze sosnowym. Drugi, to zdobycie ognia, metodą tarcia drew. Generalnie zamiar się udał i to nadspodziewanie dobrze.
Cały przebieg zdarzeń, dość dobrze obrazuje filmik. Jeśli chodzi o schronienie (szałas darniowy), to jest to rewelacyjne schronienie. Jego budowa nie zajmuje wiele czasu (zależy od naszej kondycji). Do tego, nie potrzeba do jego budowy, całej masy gałęzi i drewna. Wystarczy kilka kijów i trochę sznurka (lub korzonków), by związać całość stabilnie. Darniowy dywan, jest naturalnie ubitą i "sprasowaną" przez lata powierzchnią. Do tego dochodzi jeszcze cała plątanina korzonków, która doskonale wzmacnia całość i stabilizuje. Zadaszenie ustawione np, pod kątem 60 stopni jest praktycznie wodoszczelne i dobrze chroni przed deszczem. Ale w czasie zrywania (rolowania) darni, trzeba być ostrożnym by jej nie uszkodzić i nie zwinąć zbyt cienkiej powierzchni. Piaszczysty grunt, znacznie ułatwia sprawę. Można oczywiście, na gotowe schronienie, nałożyć jeszcze dodatkowo płatów darni. Stanie się wtedy zupełnie wodoszczelne.
Dobrze jest także zabudować sobie boki, które ochronią nas przed bocznym wiatrem.
Po całym obozowaniu, demontujemy stelaż z kijów i całą darń kładziemy z powrotem w wydarte miejsce (na miejsce po ognisku też). Tak, że nie pozostaje po nas za wiele śladów bytowania.
Ewidentnie cierpię na brak kamerzysty :))W scenie z rozdmuchiwaniem płomienia, źle skadrowałem całe zdarzenie i wyszło jak wyszło.



Zdybi

3 komentarze:

Nomad pisze...

Budowanie szałasu z darni to troche zapomniana technika , a niesłusznie . Dzięki tej umiejętnosci Wikingowie przetrwali na Islandii . Zresztą (jak chyba wiesz) do dzisiaj górskie chaty w Skandynawii pokrywane sa min. darnią . Można powiedzieć że są to takie "wiszące ogrody " .
Jeżeli napisałem jakieś nieścisłości to mnie popraw .
I najważniejsze że można z powrotem położyć na ziemi maskujące maskując ślady swojego pobytu .
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Jestem pod wrażeniem. I prezentowana technika i łatwość z jaką się z tym obchodzisz jest naprawdę miłe dla oka, a dodatkowo daje kopa 'ja też tak chcę'

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Pełen szacun.
Widać praktyka.Takie jak kalosze od jesieni do wiosny.Podkładka pod kolano podczas rozpalania(a nie mokte kolano przez całą noc).Przede wszystkim w końcu siekierka !
A technika rozpalania łukiem-łoł!
Mam nadzieję że nie wiercisz się w nocy bo jakby ta darninka klapła na ziemię podczas snu...
Świetna metoda na monokulturę sosnową tak rozległą u nas.
Jesteś dla mnie guru (-;