Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

poniedziałek, 3 września 2012

Kaganek z hubiaka i żywicy

W dobrych poradnikach do survivalu znajdują się informacje mówiące o dużej przydatności świeczek w terenie. W każdej puszcze survivalowej powinna się znaleźć przynajmniej jedna świeczka, która posłuży nam nie tylko do rozpraszania mroku, ale odda również olbrzymią przysługę podczas rozpalania ogniska i pozwoli zaoszczędzić wiele zapałek. Ale każda świeczka kiedyś się w końcu wypali, możemy ją też zgubić lub zapomnieć zabrać.

Jak sobie poradzić w takiej sytuacji?

Natura zadbała o bardzo wiele rzeczy, w tym również o to, abyśmy mieli czym świecić i rozpalać ogniska. Tym bardzo przydatnym materiałem jest żywica drzew iglastych. Zapewne każdy z nas podczas wycieczek do lasu, a właściwie boru, zauważył, że w miejscach gdzie została uszkodzona kora drzewa iglastego wydobywa się kleista substancja, która z czasem twardnieje, tworząc różnego rodzaju nacieki. Wystarczy ją tylko zebrać do jakiegoś naprędce zrobionego naczyńka, na przykład z kory powalonego drzewa, i mamy problem z głowy. Aby rozpalić ognisko wystarczy na kawałek kory, najlepiej brzozowej, sypnąć garść żywicy, podpalić korę i podłożyć ją pod stos suchych i drobnych gałęzi. Taka ilość żywicy będzie się palić przynajmniej przez kilkanaście minut, płomieniem znacznie większym niż świeczka.

Ale co zrobić, kiedy chcemy użyć płonącej żywicy jako źródła światła?

Kora brzozowa po kilkunastu minutach się spali i trzeba znaleźć nową korę, ponownie wysypać na nią żywicę i podpalić. Przy dłuższym paleniu, a właściwie świeceniu, może się to okazać kłopotliwe, czasami wręcz niebezpieczne, jeżeli takiej płonącej kory nie umieścimy na jakimś płaskim, dużym kamieniu. Aby ominąć te problemy wystarczy znaleźć odpowiednio duży grzyb nadrzewny (bardzo dobrze sprawdzi się na przykład hubiak pospolity), wydrążyć w nim wgłębienie, wyrównać spód aby stabilnie i równo stał, a następnie wsypać do wgłębienia żywicę i na końcu włożyć mały kawałek płonącej kory. Pokazany na fotografiach kaganek palił się prawie 20 minut. Po tym czasie wystarczyło ponownie wsypać żywicy, aby kaganek nadal się palił. Powtarzając kilka razy tą czynność, paliłem kagankiem nieprzerwanie przez około 2 godziny. Po czym zgasiłem go i odłożyłem do mojego survivalowego magazynu z myślą o ponownym użyciu. :-)
Żywica drzew iglastych ma także wiele innych zastosowań w survivalu/bushcrafcie. Ale o tym może innym razem. :-)

Staszek

Uwaga !!!
Paląca się, jak również roztopiona żywica w kontakcie ze słabo osłoniętym ciałem powoduje bardzo dotkliwe oparzenia.


Żywica w naczyniu z kory brzozowej, zszytym łodygą jeżyny.

Hubiak po nożowej obróbce.

Rozpalanie.

Gotowe. :-)