Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

poniedziałek, 6 maja 2013

JERRY

Jerzy Romańczuk – jeden z największych autorytetów z zakresu sztuki przetrwania i polowań, zarówno z łukiem tradycyjnym (bowhunting, bowfishing) jak i bronią palną. Posiada wysoki stopień w armii amerykańskiej oraz wysoki honorowy stopień w armii polskiej. Żołnierz elitarnej jednostki, uczestnik wielu ważnych operacji wojsk USA oraz NATO. Brał udział w licznych konfliktach zbrojnych, między innymi w wojnie w Wietnamie. Siedmiokrotnie został ranny. Otrzymał ponad 70 odznaczeń, w tym jedno z najwyższych amerykańskich odznaczeń wojskowych. Jako pierwszy Polak, i jednocześnie drugi żołnierz sił specjalnych USA, miał zaszczyt położyć, zgodnie z tradycją swojej elitarnej jednostki, beret na grobie prezydenta Johna F. Kennedy'ego.

Jerzy urodził się w Niemczech w obozie gen. S. Maczka. Będąc jeszcze bardzo małym dzieckiem, w wieku niecałych sześciu lat, musiał walczyć o swoje przetrwanie. Jego ojciec, po wyjeździe do Polski, został aresztowany i wysłany na Syberię. Wkrótce po tym w szpitalu zmarła jego matka. Mały Jerzy przez około pół roku wychowywał się sam. Mieszkał w piwnicy, zdobywając na różne sposoby jedzenie i potrzebne mu rzeczy. W tym czasie jedynym jego towarzyszem był kawałek złamanej szabli, z którego później zrobił swój pierwszy nóż. Z tym kawałkiem szabli Jerzy dzielnie stawał w obronie resztek jedzenia, które znajdował na śmietniku lub otrzymywał z darów. Poważne zranienie dorosłego zbira, który próbował zabrać mu dżem otrzymany z darów, spowodowało, że mały Jurek znalazł się w sierocińcu. Niestety, los nadal nie był dla niego łaskawy. Był prześladowany za swoje polskie pochodzenie. To wówczas w małym Jurku zrodził się patriotyzm, zawsze, bezkompromisowo przez niego eksponowany. Dopiero odgryzienie kawałka palca jednej z opiekunek, która prześladowała Jurka, spowodowało, że został przeniesiony do poprawczaka, gdzie znajdowały się dzieci o różnym pochodzeniu i nie było dyskryminacji. W późniejszym okresie wychowaniem Jurka zajęła się jedna z Polek mieszkająca w Niemczech. Po powrocie z Syberii ojciec Jurka otrzymawszy informację, że jego żona i syn nie żyją, założył nową rodzinę. Natomiast Jurek dopiero w wieku 46 lat dowiedział się, że jego ojciec żyje w Policznej koło Hajnówki. Postanowił więc przyjechać do Polski i spotkać się z nim. W ten sposób poznał żonę ojca i swoje przyrodnie rodzeństwo – dwie siostry i brata.

Po uzyskaniu wieku poborowego Jerzy, w celu uniknięcia służby w armii niemieckiej, postanowił zaciągnąć się do armii USA. Amerykańscy przełożeni dosyć szybko dostrzegli jego talenty i przenieśli go do spec-służb. To w nich Jerzy mógł się wykazać swoimi zdolnościami. Potwierdzeniem tego było między innymi skierowanie go na kurs instruktorów survivalu. Niestety, jego dokonania z czasów służby wojskowej muszą zostać pominięte w tym opisie. Ale nawet po przejściu do cywila Jurek nie stracił kontaktu z wojskiem. Nie mogąc znaleźć dla siebie odpowiedniego zajęcia otworzył w 1982 roku szkołę survivalową, która po obronie przez niego doktoratu została przemianowana na akademię. Przez mury tej specyficznej szkoły przewinęło się wiele osób, czasami z bardzo decyzyjnych stanowisk. Za sprawą głównie survivalu i polowań Jurek stał się sławny, chociaż nie zabiegał i nadal nie zabiega o reklamę, a czasami wręcz ukrywa się przed nią. Na jego szkolenia i polowania nie brakuje chętnych.

Większość osób w Polsce przygodę z survivalem zaczynała od przeczytania książki Hansa Otto Meissnera „Sztuka życia i przetrwania”. Zawarty jest w niej polski akcent w postaci Jana Kolszewskiego, który wynajął mały samolot z pilotem, aby dostać się w odludny teren Alaski. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ów Kolszewski poleciał tam z małym, pustawym plecakiem i zamierzał pozostać na kilka miesięcy. Pilot samolotu, mocno zdziwiony decyzją pasażera, był pewien, że po raz ostatni widzi dziwaka, który rzucił takie wyzwanie srogiej alaskanskiej naturze. Ale jeszcze większego zdziwienia doznał, kiedy po kilku miesiącach przyleciał po Jana Kolszewskiego i zastał tam kompletnie urządzony i pełen zapasów żywności traperski domek. Tym Janem Kolszewskim był Jerzy Romańczuk!

Myśliwskie osiągnięcia Jurka są nie mniej imponujące niż dokonania militarne. Jego dom jest pełen trofeów pozyskanych w różnych częściach świata, głównie w Kanadzie i Afryce. Ulubioną bronią Jurka do polowań jest łuk tradycyjny, refleksyjny, nie bloczkowy. Ma na swoim koncie między innymi 26 niedźwiedzi. Oprócz myśliwskich trofeów posiada również niezwykle bogatą kolekcje noży, liczącą kilkaset sztuk, w tym wiele unikatowych egzemplarzy. Imponująco wygląda także jego kolekcja łuków oraz broni palnej.

Survivalu i myślistwa Jurek uczył się między innymi od swoich indiańskich przyjaciół, mistrzów w tej dziedzinie. To właśnie jednemu, bardzo dobremu indiańskiemu myśliwemu, Jurek zawdzięcza swoją fascynację łukiem. Trzeba wykazać się nie lada kunsztem, żeby za pomocą tak prymitywnej broni pozyskać tyle okazów zwierzyny, co Jurek.

Niedawno Jurek prowadził w naszym kraju kurs na licencję do polowań z łukiem. Wkrótce ponownie przyjedzie do Polski, aby tym razem przeprowadzić szkolenie survivalowe. Za parę miesięcy ukaże się w Internecie bardzo obszerny, filmowy wywiad zrealizowany u niego w domu w Niemczech.


PS. Niestety, wiele informacji o Jurku zostało na jego prośbę pominiętych w tym tekście. Przyczyną tego była nie tyle jego wojskowa przeszłość, co ogromna skromność. Mam nadzieję Jurku, że nie masz mi za złe iż o tym napisałem.

http://jerome-survival.de/


Jurek i jego trofea


Zbiory Jurka


Jurek i jego ulubiony nóż


Nóż z głownią wykutą przez jednego z ostatnich japońskich mistrzów z meteorytu znalezionego przez Jurka w Afryce (82HRc !!!)


Ulubiony łuk Jurka - pierwszy z prawej


Dom żołnierzy gen. S. Maczka w którym urodził się Jurek


Azjatycki chłopak, któremu Jurek sfinansował operację twarzy


Jurek w budynku swojej Akademii

DODANO 3.01.2014

29 grudnia 2013 r. Jerzy Romańczuk przyjechał do Częstochowy, aby przekazać do skarbca klasztoru na Jasnej Górze obraz z kaplicy I Dywizji Pancernej gen. S. Maczka.
Poniżej kilka fotografii i krótka powojenna historia obrazu.






Dziękuję za użyczenie fotografii Mariuszowi oraz Małgosi i Piotrowi.

9 komentarzy:

Rojek pisze...

Mega ciekawa postać. Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat Pana Jerzego. Czekam z niecierpliwością na wywiad.

Anonimowy pisze...

Obawiam się, że Jurek mocno powycina ten wywiad.

Annael pisze...

Też czekam z niecierpliwością na wywiad. Dziękuję za ten artykuł. Czytałam niedawno "Wszystko za życie" i już prawie straciłam nadzieję, że można przeżyć dłuższy czas w dziczy. Nadzieja została mi przywrócona.

Staszek pisze...

Jurka słucha się jak najlepszego filmu sensacyjno-przyrodniczego. Oprócz tego co opisał H. O. Meissner, Jurek wspominał jak kiedyś ze swoim przyjacielem Indianinem stracili cały ekwipunek w wodzie i wylądowali tylko z nożami na małej wysepce, gdzie spędzili parę dni, żywiąc się małżami. A rozpalenie ognia (świdrem ręcznym) zajęło im, o ile pamiętam, dwa dni.

Staszek

Dawid pisze...

Mam nadzieję, że dasz znać na blogu, gdy wywiad z Jurkiem się pojawi. Swoją drogą, warto by było namówić go może do napisania książki. Nawet jeśli nie samodzielnie, to może znalazł by się jakiś ghost writer zainteresowany postacią. Szkoda, żeby tyle doświadczenia naszego ziomka się marnowało...

super pisze...

poznałem Jurka na targach w warszawie ładnych parę lat temu. Wystawiał się ze swoimi szkoleniami i nożami. Trochę porozmawialiśmy. Bardzo dobrze mówi po polsku. Miły człowiek. Kawał legendy.

Staszek pisze...

Oczywiście, że zamieszczę informację o wywiadzie. Co do książki, to za namową córki Jurek zaczął spisywać swoją historię.

Staszek

Jarek pisze...

Czy coś wiadomo odnośnie tego wywiadu? A może powstała już książka o panu Jerzym?

Staszek pisze...

Niestety, w obecnej sytuacji politycznej Niemiec raczej nie należy się spodziewać filmu ani też książki o Jerrym.