Staszek

Staszek
staszek2000(malpa)ymail.com / zdybi(malpa)interia.eu

niedziela, 14 lipca 2013

Nóż survivalowy

Dziękuję wszystkim Czytelnikom tego bloga za przysłane uwagi i pytania. W miarę możliwości (doba jest stanowczo za krótka) staram się odpowiadać na pytania i spełniać życzenia. Ponieważ dużo pytań związanych było ze sprzętem survivalowym (ubranie, narzędzia), dzisiaj zamieszczam opis noża survivalowego mojego projektu.

Posiadam około 20 noży, które w zależności od potrzeb, mniej lub bardziej użytkuję. Część noży wykorzystuję tylko podczas szkoleń, jako pomoce naukowe, inne służą mi w codziennych pracach. Ktoś nie zorientowany w temacie może zapytać ze zdziwieniem, po co mi tyle noży? To trochę tak, jak zapytać po co Ci tyle butów (sportowe, górskie, wizytowe, do pracy, na zimę, na lato, do brodzenia w wodzie, itd.). Oczywiście, można wszędzie chodzić w jednych butach na przykład trekkingowych, ale czy to zawsze będzie wygodne i bezpieczne?
O innych aspektach już nie wspomnę.

Podobnie jest z nożami. Najlepszym rozwiązaniem byłby nóż uniwersalny, który służyłby do wszystkiego. Ale stare powiedzenie mówi, że jak coś jest do wszystkiego, to jest jednocześnie do niczego. I jest w tym sporo prawdy, nóż uniwersalny jest kompromisem. Jeżeli pracujemy za przysłowiowym biurkiem, to duży scyzoryk wieloczynnościowy z blokowaną głownią o długości około 9 cm wystarczy nam. Ale jak robimy sobie kanapki w pracy, czy też podczas długiej podróży lub terenowej wycieczki, to już potrzebny będzie nieco większy nóż, najlepiej z głownią stałą, długą na 10-13 cm (na przykład popularna Mora). Chociaż duży bochenek wiejskiego chleba najlepiej się kroi nożem z cienką głownią o długości około 18-20 cm. W przypadku, kiedy wybieramy się na biwak i nie zabieramy siekiery, a chcemy palić ognisko, wówczas potrzebny nam będzie nóż z dużą i grubą głownią (15-18 cm długości i 4-5 mm grubości do rąbania, batonowania, strugania). Jeżeli będziemy chcieli zbudować szałas, czy też samo posłanie, wówczas do ścinania trzcin, paproci, traw, gałęzi, najlepszy będzie nóż z bardzo długą głownią lub maczeta. Z kolei żołnierz, który używa noża do wszystkiego, w tym również podważania, wyłamywania, cięcia blach i drutu, będzie potrzebował noża z grubą (5-7 mm) głownią i bardzo wytrzymałą krawędzią tnącą oraz czubkiem. Natomiast myśliwemu taki nóż z grubą i długą głownią zaostrzoną na convex raczej nie będzie odpowiadał. Inne wymagania wobec noża będzie miał też wędkarz, leśnik, rowerzysta, alpinista.

Z powyżej przytoczonych przykładów wynika, że pojęcie noża uniwersalnego będzie przybierać różne formy w zależności od potrzeb danej osoby. Nóż jest często uważany za najważniejsze narzędzie nie tylko w survivalu, ale również podczas wszelkich prac, zarówno w domu jak i w terenie. Można nie używać łyżki, tak jak robią to Azjaci, ale spróbujcie przez kilka dni nie używać w domu ani też pracy, absolutnie żadnego noża.

Nóż który zaprojektowałem jest dostosowany do moich (!!!) potrzeb i oczekiwań, jakie musi spełniać nóż survivalowy. Z pewnością fani dużego „zapasu mocy” będą zawiedzeni tym nożem, podobnie jak myśliwi ze względu na długą głownię. Ów projekt jest wynikiem moich różnorakich doświadczeń, zbieranych przez wiele lat. Nóż ten nie jest rozwiązaniem idealnym. W większości porządnych podręczników do survivalu zawarte są rady, według których w teren powinniśmy zabrać przynajmniej dwa noże: jeden duży ze stałą głownią, drugi składany, najlepiej wieloczynnościowy. I jest to bardzo słuszna rada, bo w przypadku utraty lub zniszczenia jednego noża, pozostaje nam jeszcze ten drugi. Zabierając duży i mały nóż nie musimy męczyć się z dużym nożem na przykład przy czyszczeniu i krojeniu korzeni różnych roślin, podobnie jak nie musimy męczyć się małym nożem przy ścinaniu trzcin i gałęzi. Nie bez znaczenia jest też duża ilość nowoczesnych gadżetów, które zabieramy w teren (GPS, telefon, zapalniczka, zegarek, itp.), a które czasami wymagają drobnych napraw. Wówczas bez multitoola, a przynajmniej scyzoryka wieloczynnościowego, ani rusz.

Na wyposażeniu już gotowych puszek przetrwania (survival kit) znajdują się małe, składane noże z głownią o długości kilku centymetrów. W momencie, kiedy stracimy całe swoje wyposażenie i pozostanie nam tylko puszka przetrwania, schowana w którejś kieszeni naszej kurtki, wówczas nawet tak mały nóż odda nam nieocenione usługi. Pamiętajmy jednak, że w survivalu bardzo ważny jest czas, zwłaszcza w warunkach zimowych. Nie wszystkie prace uda nam się wykonać takim kilkucentymetrowym nożem, a te które wykonamy zajmą nam dużo więcej czasu, niż przy użyciu dużego noża. Przykładowo, ścinając trzcinę nożem z długą głownią jednym machnięciem zetniemy kilka, lub kilkanaście łodyg. Natomiast małym nożykiem każdą łodygę musimy ścinać oddzielnie.

Podsumowują, gdybym był zmuszony spędzić co najmniej kilka dni w lesie borealnym i mógłbym zabrać tylko jedno narzędzie, to w lecie zabrałbym opracowany przeze mnie nóż, natomiast w zimie … dużą, kutą siekierę z porządnym, drewnianym sztylem.

Ale sprzęt który mnie odpowiada, nie musi odpowiadać innym. To kwestia ilości i rodzaju doświadczeń oraz potrzeb.


Nóż survivalowy (SSK)
Projekt – Staszek Kędzia
Wykonanie – Wołodja http://forum.knives.pl/index.php?board=277.0/
Obróbka cieplna – Trollsky http://forum.knives.pl/index.php/board,117.0./
Pochwa - Thor http://forum.knives.pl/index.php/board,298.0./

1 – głownia (klinga)
Długość ok. 160 mm, szerokość 32 mm, grubość 3 mm, stal NC6 narzędziowa (rdzewna), walcowana, hartowana do ok. 57 HRc, płazy ze śladami walcowania, ściemnione kwasem.
Stal NC6 jest dosyć powszechnie używana przez rodzimych twórców noży wykonywanych ręcznie, zapewnia dobrą wytrzymałość i dobre trzymanie ostrości. Cienka głownia ma lepsze własności tnące – nóż tnie, a nie rozłupuje i mniej się klinuje. Średnia twardość zapewnia większą wytrzymałość krawędzi tnącej, jak i całej głowni, podczas pracy w niskich temperaturach. Głownia o długości ok. 160 mm i szerokości 32 mm pozwala na lekkie rąbanie, dosyć dobre ścinanie krzaków, trzcin, traw, a jednocześnie umożliwia jeszcze w miarę dobre operowanie klingą podczas precyzyjniejszych prac.

2 – szlif płaski, niski, sama krawędź tnąca ostrzona pod kątem 20º
Szlif ten jest dosyć dobrym kompromisem pomiędzy wytrzymałością a własnościami tnącymi.

3 – szlif przy czubku
Posiada większy kąt ostrzenia niż na pozostałej części krawędzi tnącej w celu zwiększenia wytrzymałości czubka.

4 – fałszywe ostrze (fałszywka)
Fałszywe ostrze zostało wykonane w celu cięcia cienkiej blachy (np. otwieranie konserw), cienkiego drutu, odpalania krzesiwa syntetycznego i zeskrobywania wiórków z bloczka magnezowego krzesiwa US Army. Aby zapewnić fałszywemu ostrzu lepszą wytrzymałość, jego kąt ostrzenia jest większy niż głównej krawędzi tnącej. Używając do cięcia blach, drutu, odpalania krzesiwa, fałszywego ostrza oszczędzamy główną krawędź tnącą, która podczas takich prac ulega szybkiemu stępieniu.

5 – grzbiet
Płaski grzbiet może posłużyć do lekkiego batonowania oraz jako krzesiwo tradycyjne do krzesania iskier, przy użyciu ostrych okruchów skał (najlepiej krzemienia, pirytu).

6 – ząbkowany grzbiet
Ząbki dają pewniejsze oparcie dla kciuka, mogą też posłużyć jako piłka do otrzymania większej ilości, mocnych iskier z krzesiwa syntetycznego.

7 – rękojeść, materiał G10, pełny tang
Prosta rękojeść zapewnia największą ilość różnych chwytów, co jest niezwykle ważne w nożu survivalowym. Nie polerowane G10 zmniejsza ślizganie się rękojeści a jednocześnie umożliwia łatwe czyszczenie.

8 – linka
Linka po założeniu na nadgarstek zapewnia większe bezpieczeństwo użytkowania noża, zwłaszcza podczas rąbania, kiedy nóż trzymany jest za końcową część rękojeści. Pozwala także na chwilowe wypuszczenie noża z dłoni, może również służyć jako dodatkowe zabezpieczenie noża przed wypadnięciem z pochwy.

9 – stalowa tuleja
Stalowa tuleja osadzona w tangu z wgłębieniami z obu stron, służy jako docisk przy rozpalaniu ognia za pomocą łuku ogniowego.

Pochwa w stylu skandynawskim wykonana jest z grubej, impregnowanej skóry. System mocowania pozwala na wysokie i niskie zamocowanie noża na pasie. Kilka metrów mocnej linki owiniętej wokół pochwy umożliwia przytroczenie krzesiwa i „psiej kostki” do ostrzenia. Zwiększa też ilość kombinacji przy mocowaniu pochwy. Sama linka może być wykorzystana jako cięciwa do łuku ogniowego i normalnego, zapasowe sznurowadło, do naprawy sprzętu i wielu, wielu innych rzeczy.

Pochwa w stylu skandynawskim, wykonana z bardzo dobrze zaimpregnowanej, grubej skóry jest moim zdaniem lepsza w survivalu, niż megataktyczne pochwy z kydexu.
Skóra nie hałasuje tak jak kydex przy przedzieraniu się przez krzaki i uderzaniu w osprzęt. Po odpowiedniej impregnacji (impregnowałem ją dodatkowo własną metodą) jest bardzo twarda, trzyma właściwy kształt i bardzo wolno nasiąka wodą. Nie łamie się na dużym mrozie jak niektóre tworzywa. Dzięki temu, że klinga nie przylega całą swoją powierzchnią do pochwy, tak jak to jest w ciasnych pochwach kydexowych, możemy włożyć do skandynawskiej pochwy nóż ubrudzony na przykład żywicą z piaskiem, bez obawy o porysowanie noża, czy też przyklejenie się do pochwy.

Dziękuję Wołodii, Trollskiemu i Thorowi za urzeczywistnienie mojego projektu.

Staszek





7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dobry patent z tą tuleją służącą jako docisk - bezczelnie to wykorzystam w swoim nożu.
Pozdrawiam
Parthagas

Zdybi pisze...

Widzę, że będę musiał opatentować ten nóż, żeby chociaż jakieś marne tantiemy z tego były. :-)

Pokaż jak zrobisz.
Powodzenia
Staszek

Anonimowy pisze...

Jak i czym dodatkowo impregnowałeś pochwę?

Staszek pisze...

Pochwa była przeze mnie dodatkowo impregnowana płynem firmy Boreal (do impregnacji butów turystycznych). Ten płyn bardzo łatwo wsiąka głęboko w skórę i w połączeniu z wcześniejszą impregnacją woskiem przez Thora robi skórę bardziej sztywną i oczywiście również bardziej wodoodporną.

Staszek

Bartek Duży pisze...

A wiesz, że nie pomyślałem, o takich zastosowaniach dla fałszywego ostrza? Będzie trzeba wypróbować. Dzięki!

Druga rzecz: Nóż "pełnym tangiem"? Jakieś straszne potworki językowe tu wychodzą. Na wschód od Odry nóż pod okładzinami ma TRZPIEŃ. Za dużo czasu na knives pl :)

Pozdrawiam

Staszek pisze...

Z nazwami tak już jest. Przykładowo na ziemniaki w niektórych regionach Polski mówi się kartofle, a w innych pyry. :-)

Fałszywym ostrzem bardzo fajnie tnie się blachę i drut, tylko trzeba pomóc sobie kawałkiem drewna.

scyzoryk szwajcarski pisze...

Bardzo przydatne wskazówki